Oświadczenie

(Polska)
2002  
spektakl telewizyjny

 
 

Oglądaj

"Oświadczenie" składa się z dwóch jednoaktówek, powstałych w odstępie blisko 20 lat. Pierwszą napisał w Paryżu Sławomir Mrożek, niedługo po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Jej bohaterami są młody działacz opozycji i funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. Drugi namawia pierwszego do podpisania "lojalki", czyli oświadczenia o zaprzestaniu działalności antypaństwowej. Młody opozycjonista waha się. Z jednej strony nie ma złudzeń, że szansa na wolną, demokratyczną Polskę została definitywnie pogrzebana. Z drugiej zaś dręczą go wyrzuty sumienia. Jak spojrzy w twarz swoim niedawnym współtowarzyszom? Przyparty do muru przez Komisarza postanawia podpisać, ale pod jednym warunkiem. Jego żona ma wkrótce urodzić dziecko. Jeśli wszystko pójdzie dobrze - podpisze. Nie dla siebie, ale dla dziecka, dla zapewnienia mu w miarę spokojnej przyszłości. Jeśli natomiast poród przebiegnie nieszczęśliwie - może iść do więzienia. Chcąc ułatwić Doprowadzonemu decyzję, Komisarz każe swoim podopiecznym zadzwonić do szpitala i dowiedzieć się o wynik porodu. Zmaltretowany psychicznie, niespokojny o los najbliższych, młodzieniec nawet się nie domyśla, że właśnie pada ofiarą sprytnej mistyfikacji. Druga część "Oświadczenia", pióra Janusza Andermana, toczy się prawie 20 lat później, w lipcu 2002 roku. Obaj panowie spotykają się ponownie. Dawna siedziba SB jest teraz eleganckim biurem, a Komisarz zamożnym biznesmenem, a w dodatku - o ironio - świadkiem w procesach lustracyjnych. Dawny opozycjonista natomiast zrobił karierę w polityce, prowadzi dostatnie życie, lecz w wyniku niedawnych wydarzeń zaciążył na nim zarzut kłamstwa lustracyjnego. Niegdysiejszy Komisarz po kilku kurtuazyjnych uprzejmościach przechodzi do faktycznego celu rozmowy. Proponuje swemu gościowi układ: lukratywna koncesja w zamian za oczyszczenie z zarzutów współpracy z SB. Polityk nie kryje oburzenia. Wprawdzie kiedyś podpisał "lojalkę", ale zaraz potem ją podarł. "Jestem niewinny" - krzyczy. Komisarz jednak szybko sprowadza go na ziemię. Owszem podarł, lecz nie swoją. A poza tym w momencie podpisywania był tak skołowany, że w rzeczywistości parafował nie "lojalkę", tylko zgodę na stałą współpracę. Jako dowód dawny esbek pokazuje politykowi ksero. Nie wie jednak, że jego ofiara też ma w zanadrzu niespodziankę. Sztuka Mrożka i Andermana stanowi doskonały suplement do innej niedawnej premiery Teatru TV - "Misia Kolabo" Piotra Kokocińskiego. Spektakle te, poza artystycznym komentarzem do polskiej współczesności, zawierają daleko głębsze przesłanie, dotyczące tragicznego losu człowieka poddanego bezwzględnej presji państwa. Czy jednostka ma jakieś szanse w starciu z policyjnym aparatem? Czy można skutecznie walczyć o swoją godność, nawet jeśli wcześniej uległo się haniebnej słabości? Kokociński raczej nie daje tu specjalnych nadziei. Mrożek i Anderman są większymi optymistami, ale i oni (zwłaszcza Anderman) opatrują ten optymizm dużym znakiem zapytania. Bohater "Misia Kolabo" poniósł klęskę, bo do końca chciał być maksymalnie uczciwy i prostolinijny. Bohater "Oświadczenia" jeśli nawet wygra, to tylko dlatego, że posłużył się podłymi metodami przeciwnika.

powrót