Rewizor

(Polska)
1977  
spektakl telewizyjny

 
 

Oglądaj

Arcydzieło dramaturgii rosyjskiej i światowego teatru w oryginalnej inscenizacji Jerzego Gruzy sprzed dwudziestu lat. Po nieudanej prapremierze komedii w Teatrze Aleksandryjskim w Petersburgu w roku 1836 Mikołaj Gogol opatrzył swe dzieło szczegółowym komentarzem, jak należy grać "Rewizora" - "nic tu nie powinno być przesadzone albo trywialne, nawet w najmniejszych rolach (...) Im mniej aktor będzie myśleć o tym, żeby śmieszyć i być zabawnym, tym silniej objawi się komizm w jego roli". W tradycji teatralnej utrwaliły się głównie dwa kierunki interpretacji. Pierwszy akcentował społeczne i historyczne realia utworu bezlitośnie demaskującego carską Rosję i panujące na prowincji stosunki. Drugi podkreślał to, co w satyrze Gogola ponadczasowe, odnoszące się do odwiecznych ludzkich przywar i tzw. układów funkcjonujących w każdym społeczeństwie i systemie, który opiera się na strachu. "My wszyscy z niego" - odkrywczą formułę Dostojewskiego o Gogolu można odnieść również do przedstawienia Jerzego Gruzy. Reżyser odżegnał się od wszelkiej rosyjskiej rodzajowości, zaufał tekstowi Gogola i znakomitemu aktorstwu wykonawców. Dzięki temu słynna kwestia: "Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie" - znalazła autentyczny rezonans u widzów. Często cytowany list, w którym autor prosi Puszkina o podsunięcie mu "z gruntu rosyjskiej anegdoty" świadczy o autentycznym rodowodzie komedii - prototypem fałszywego rewizora miał być niejaki Płaton Wołkow. Petersburski frant i uwodziciel bawi przejazdem w prowincjonalnym miasteczku. Fatalny zbieg okoliczności sprawia, że miejscowa elita bierze skromnego urzędniczynę Chlestakowa za podróżującego incognito rewizora, "z najwyższego rozkazu" kontrolującego całą gubernię. Znajdujący się w poważnych tarapatach finansowych Chlestakow skwapliwie wciela się w przypisaną mu rolę. Bierze sowite łapówki, chętnie nadstawia ucha na donosy i pochlebstwa małomiasteczkowych notabli, umizguje się do żony i córki Horodniczego, który udzielił mu gościny. W oczach prowincjuszy uchodzi za człowieka, który wszystko może. Gdy sytuacja go przerasta, cichaczem czmyha. Jego prywatny list, przejęty przez miejscowych dygnitarzy, ujawnia straszną prawdę.

powrót